Śląsk największą metropolią w Polsce.

Aktualności Możliwość komentowania Śląsk największą metropolią w Polsce. została wyłączona

17 śląskich miast chce się połączyć w Silesię.
O ogromnym potencjale regionu pisali już eksperci Metropolis Nieruchomości Komercyjne w raporcie opublikowanym na początku paŹdziernika. Dziś cały kraj mówi o projekcie, w wyniku którego, Warszawa straci miano największego miasta w Polsce. Siedemnaście śląskich miejscowości ma zamiar się połączyć i stworzyć jedną wielkie miasto – Silesię.




Budżet: kilkanaście miliardów złotych, liczba mieszkańców: grubo ponad dwa miliony, obszar: dorównujący Londynowi. Tak wielka ma być Silesia. Miasto, w którego granicach znajdą się Katowice, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Gliwice i kilka mniejszych. Co im to da? Przede wszystkim ułatwi dostęp do kieszeni inwestorów ze świata, których łatwiej będzie przyciągnąć tak dużej aglomeracji niż np. niewielkim Tychom działającym w pojedynkę.

Czy projekt uda się przeprowadzić? Wygląda na to, że tak. Warunkiem jest przepchnięcie przez parlament ustawy metropolitalnej. Wiadomo już teraz, że ma poparcie posłów. Także na Śląsku za powstaniem Silesii są niemal wszyscy. Nawet kwestia nazwy już nie dzieli. Co prawda prezydent Katowic Piotr Uszok wolałby zostać przy nazwie swojego miasta dla całej aglomeracji, jednak krzywo patrzą na to samorządowcy i mieszkańcy pozostałych miejscowości. A Silesia jednoznaczne określa położenie i jest łatwa do wypromowania w Unii Europejskiej. “Myślę, że byłaby do przyjęcia zarówno dla gliwiczanina, jak i mieszkańca Sosnowca” – mówi Paweł Silbert, prezydent Jaworzna.

Samorządowcy zapewniają, że mieszkańcy supermiasta nie odczują żadnych problemów związanych z połączeniem. Nie będą musieli nawet wymieniać dokumentów, bo oficjalne adresy pozostaną takie same. Wszystkie gminy wejdą bowiem w skład Silesii jako związku metropolitalnego, ale dla wygody mieszkańców zachowają dawne nazwy. A poza tym, jak zapewniają projektodawcy, załatwianie spraw urzędowych stanie się prostsze.

“Uzyskanie dokumentów, zaświadczeń i pozwoleń odbywałoby się w najbliższym urzędzie” – wyjaśnia wojewoda śląski Tomasz Pietrzykowski. Teraz mieszkaniec Katowic musi fatygować się do magistratu, który ma czasem dalej niż urząd miasta Chorzowa. Wynika to ze sztucznych podziałów: zdarza się, że sąsiedzi z jednej ulicy mieszkają w różnych miastach, bo granica biegnie środkiem jezdni. Na przykład Osiedle Tysiąclecia podzielone jest na część katowicką i chorzowską. Będą też inne korzyści: mieszkańcy przejadą całą aglomerację tramwajem lub autobusem na jednym bilecie.

Taksówkarz Krzysztof Żarek cieszy się, że dzięki połączeniu skończy się budowanie dróg “w krzaki”. “Od kilkunastu lat nie da się dojechać czterema pasami do Mysłowic. Droga utknęła za Katowicami w polu. Kończy się szlabanem z zakazem ruchu” – przypomina. Teraz się to zmieni, bo pieniądze na inwestycje drogowe pójdą ze wspólnej kasy, a nie 17 różnych.

Śląscy samorządowcy liczą, że łatwiej im będzie też rywalizować z innymi miastami o organizację imprez dużej rangi. Przykład: w tym roku Chorzów przegrał wyścig o organizację Euro 2012. Przedstawiciele UEFA dostrzegli w mieście tylko stadion. A gdzie reszta obiektów koniecznych na przyjęcie setek tysięcy kibiców? Nie zwrócili uwagi na hotele w Sosnowcu czy Katowicach. “Uznali, że to oddzielne miasta. Nie byłoby tego problemu, gdyby już wtedy istniała Silesia” – dodaje wojewoda Pietrzykowski.

Z pomysłu połączenia 17 gmin w jeden organizm miejski cieszy się większość Ślązaków. “Trudno będzie znaleŹć kogoś na Śląsku, kto chciałby torpedować ten projekt. Mimo to obawiam się, że będą z tym kłopoty, ale nie u nas, tylko w Warszawie. Stolica nie chce konkurencji. Kiedy zorientuje się, o co chodzi, skończą się nasze marzenia” – mówi Krzysztof Kurek, mieszkaniec Katowic.

Jednak niezadowolonych nie trzeba szukać aż w Warszawie. Zdarzają się znacznie bliżej – w Zagłębiu, które od zawsze toczy spór ze Śląskiem. “Boję się, że Katowice staną się centrum tego supermiasta. Zawłaszczą dla siebie większość korzyści. Nigdy nie byłem Ślązakiem i nie chcę nim być na siłę” – zastrzega Paweł z Sosnowca.




(źródło: Sławomir Cichy, Dziennik – 11 grudnia 2006 r.)